« Powrót do listy artykułów
Odkleszczowe zapalenie wszystkiego, (maj 2009)

I - Sezon na kleszcza.
Na świecie występuje prawie 900 rodzajów kleszczy, w Polsce około 20. Najczęściej występujące w Polsce to kleszcz pospolity i kleszcz łąkowy. Należą do gromady pajęczaków. Zalicza się je do ektopasożytów, – czyli pasożytów zewnętrznych. Dzisiaj występują na terenie niemal całego kraju. Niestety stanowią coraz większe zagrożenie dla ludzi i nic nie wskazuje żeby ta plaga miała ustąpić. Obok samego aktu pasożytowania na ludzkim ciele, co z pewnością nie należy do przyjemności, główne niebezpieczeństwo to choroby, jakich możemy się nabawić po ukąszeniu. Ilość chorych na choroby odkleszczowe z roku na rok zwiększa się, zwiększa się też niestety ilość kleszczy przenoszących choroby. W zależności od obszaru ten odsetek jest różny (od kilku do kilkudziesięciu procent), z tendencją wzrostową. Plaga kleszczy to nie jest tylko nasz problem, podobnie jest w większości krajów europy i na większości kontynentów (za wyjątkiem biegunów). Czasem bywa gorzej niż u nas, w Szwajcarii na niektórych obszarach stwierdzono, że procent kleszczy będących nosicielami boreliozy wynosi 100 (!) procent.

II - „Specjalista” od naszej krwi.

Te niepozorne organizmy są ciemnej barwy brunatno-brązowej, na tle jasnej skóry są prawie czarne, wielkości w zależności od stadium rozwoju, niemal niewidoczne gołym okiem (larwy), wielkości ziarnka maku (nimfy) lub od milimetra do czterech milimetrów osobniki dorosłe (samice większe niż samce). Są doskonale przystosowane to przetrwania i pod względem odporności na niesprzyjające warunki środowiska jak i budowy. Ciekawostką jest to jak długo mogą żyć po przeobrażeniu bez pokarmu… nawet do 2 lat. W zasadzie ukąszenia tego pajęczaka w ogóle nie czujemy, a to dzięki substancjom znieczulającym wydzielanym przez kleszcza w czasie przebijania powłok skóry. Specyficzna budowa ryjka zwanego hypostomem ułatwia zadanie (haczykowata wypustka aparatu gębowego). Po przebiciu skóry i dotarciu do naczynka krwionośnego, kleszcz wydziela tak zwaną substancję cementową, który jeszcze bardziej przytwierdza go do ofiary. Na szczególną uwagę zasługują umiejętności wyczucia zbliżającego się przyszłego żywiciela, dzięki specjalnemu narządowi (narząd Hallera). Są to przekształcone odnóża pierwszej pary, dzięki którym osobnik wyczuwa zmiany w otoczeniu. Aparat Hallera odbiera zapach kwasu masłowego, który jest składnikiem potu ssaków, także inne zapachy oraz zmiany wilgotności. Kleszcz reaguje także na zwiększoną ilość dwutlenku węgla, amoniaku, wibracje, zmianę oświetlenia (światło słoneczne/cień), pojawienie się tych czynników sygnalizuje bliskość zwierzęcia lub… człowieka.

III - Życie „seksualne” kleszczy.
Aby rozwinąć się do postaci dojrzałej, kleszcz przechodzi dość skomplikowany proces przeobrażania. Z jajeczek wylęgają się larwy, które linieją i przeobrażają się w nimfy, aby po kilku dniach przybrać postać imago, czyli osobnika w pełni dojrzałego do dalszego rozrodu. We wszystkich stadiach rozwoju kleszcz musi znaleźć żywiciela i raz napić się jego krwi. Żywicielami wszystkich form kleszcza są gady, ptaki i ssaki w tym niestety człowiek. Po odnalezieniu żywiciela i wypiciu jego krwi, dorosła samica jest zapładniana po odpadnięciu od żywiciela, ale czasem jeszcze na nim (na zwierzętach, które są zaatakowane wieloma osobnikami). Znosi do 20 tysięcy jajeczek do ściółki leśnej lub do pulchnej gleby. Cały cykl ewolucyjny jest długi i trwa do 2 lat.

IV - Ulubione „hobby” - polowanie.
W zależności od postaci, kleszcze odnajdujemy na różnych wysokościach roślinności. Larwy żerują na ziemi lub na niskich trawach, nimfy sięgają już wyżej, od poziomu gruntu do traw i zarośli o wysokości około metra, osobniki dorosłe można spotkać na krzakach i drzewkach na różnych wysokościach (do około 2 metrów), ale także na trawach, pniach drzew lub na ziemi. Czekają na ofiary na źdźbłach traw, liściach i gałęziach i w odpowiednim momencie, w chwili kontaktu ze zwierzęciem lub człowiekiem przyczepiają się do sierści skóry lub ubrania. Wydawać by się mogło, że takie bierne oczekiwanie na żywiciela, jest mało skuteczną metodą. To prawda, kleszcze są „cierpliwe” i bardzo długo wytrzymują bez pokarmu, ale nam to w niczym nie pomaga, bo na określonym terenie mogą ich być dziesiątki tysięcy, więc prawdopodobieństwo, że ocierając się o kolejny krzak będziemy mieli „bliskie spotkanie” jest bardzo duże. Kleszcz to nie komar, który załatwia sprawę szybko. Zdarza się, że wędruje kilkadziesiąt minut lub więcej w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca na ciele. Trwa to tym dłużej im ma gorszą pozycję „startową” a my bardziej zabezpieczające ubranie. Ulubione miejsca posiłków kleszcza to obszary naszego ciała o cienkiej i delikatnej skórze i mało narażone na ocieranie czy zgniecenie kleszcza, (czyli dół podkolanowy, okolice pach, połączenie szyi z głową, za uszami, na brzuchu, dekolt u kobiet, w pachwinach nawet w okolicy odbytu i genitaliów, ale zdarza się, że rozpoczną ucztę w miejscu mało typowym). Tak jak długo trwa oczekiwanie na posiłek, wędrówka po ciele żywiciela, tak samo długo trwa akt pobierania krwi. W sytuacjach ekstremalnych kleszcz potrafi żerować nawet do 2 tygodni, zwiększając w tym czasie swoją wielkość do 200 razy! Pomimo, że kleszcze można spotkać na wszelkich terenach zielonych, największe niebezpieczeństwo ich spotkania występuje na obszarach graniczących z jeziorami i rzekami, na wilgotnych łąkach, w miejscach wszelkich zmian rodzaju roślinności - granice lasów i łąk, lasów wysokich i niskich, lasów liściastych i iglastych, dodatkowo obszary gdzie rosną paprocie, czarny bez, leszczyna lub jeżyny.

V - Czarna „kropka” na skórze.
Co zrobić jak się przytrafi taka nieprzyjemna przygoda? Po pierwsze, należy możliwie szybko usunąć go z ciała (jeśli kleszcz jest zakażony, szansa, że zarazi nas wzrasta wraz z czasem żerowania, wg badaczy po 72 godzinach jest 100 procentowa). Jeśli nie czujemy się na siłach aby się pozbyć pasożyta sami, powinniśmy udać się do lekarza, co niestety nie daje nam gwarancji fachowości, bo możemy trafić na osobę, która będzie widziała kleszcza pierwszy raz w życiu. Jeśli chodzi o technikę i przyrządy do usuwania kleszczy… tu nawet specjaliści różnią się opiniami. Jednak są pewne zasady, co do których nie ma wątpliwości:
- nie wolno kleszcza niczym smarować (tłuszcze, nafta, spirytus), podrażniony lub duszący się kleszcz może zwrócić zakażoną zawartość przewodu pokarmowego do naszego układu krwionośnego
- należy starać się, aby nie zgnieść go w czasie wyrywania pęsetą. Warto kupić w aptece za kilkanaście złotych specjalne szczypce do usuwania kleszczy lub specjalne urządzenie podciśnieniowe o wyglądzie przypominającym dużą obciętą strzykawkę. Koszt tego ostatniego waha się od 6 do 15 Pln. Niestety nie zawsze i nie każda „pompka strzykawkowa” jest skuteczna, nie można także dotrzeć do informacji, jak organizm kleszcza reaguje na gwałtowny spadek ciśnienia, czy taki sposób usuwania pasożyta jest całkowicie bezpieczny pod względem ewentualnego zakażenia boreliozą.
- starać się wyrwać kleszcza w całości, aby w rance nie pozostała część aparatu gębowego pasożyta, jeśli pozostała to znaczy, że już wystarczająco dużo napsuliśmy, nadeszła pora na lekarza.
- jeśli ktoś zdecyduje się na wykręcanie kleszcza z ciała (krytykowane przez niektórych specjalistów), należy to robić w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara.
- po usunięciu kleszcza, kontrolować miejsce ukąszenia, aby przypadkiem nie przeoczyć powstającego po kilku lub kilkunastu dniach (czasem kilka tygodni) tak zwanego rumienia pełzającego, a w przypadku pojawienia się, nie bagatelizować i koniecznie odwiedzić dobrego lekarza.

VI - Czy to realne zagrożenie czy histeria?
W naszym kraju najbardziej zagrożeni jesteśmy dwoma chorobami odkleszczowymi: KZM (Kleszczowym Zapaleniem Mózgu oraz Opon Mózgowo-rdzeniowych) i Boreliozą
KZM - chorobę powoduje wirus z rodziny Flaviviridae (Flawirus). Niestety nie posiadamy leków leczących bezpośrednio chorobę, stosuje się jedynie kurację wspomagającą i łagodzącą objawy. KZM do niebezpieczna choroba, o zróżnicowanym przebiegu, czasem bardzo ciężkim. Zapalenie przebiega dwufazowo, w pierwszym stadium choroby, który trwa około 8-10 dni, występują objawy podobne do grypy (często jest też niestety tak diagnozowana), czyli wysoka temperatura, bóle głowy, odczucie ogólnego rozbicia, bóle mięśni i stawów czasem nudności i wymioty. Po ustąpieniu objawów, chory pozornie powraca do zdrowia, aby po kilku dniach rozpoczęło się drugie stadium choroby. Kolejny raz pojawia się wysoka gorączka, bóle i zawroty głowy, sztywność karku, zaburzenia świadomości a nawet jej utrata, światłowstręt. Czasem występują drgawki, niedowłady kończyn, porażenia nerwów. Śmiertelność na poziomie do około 2 procent, po wyleczeniu czasem występują niedowłady kończyn i zaniki mięśni, w takich przypadkach pomocna bywa rehabilitacja.
Borelioza (Choroba z Lyme, Krętkowica kleszczowa)
Ta stosunkowo niedawno diagnozowana choroba (koniec lat osiemdziesiątych), jest bardzo zdradliwa ze względu na dużą ilość objawów, dzięki czemu jest trudna do poprawnego zdiagnozowania, szczególnie przez lekarzy którzy jeszcze nie mieli okazji nabrać doświadczenia na tym polu. Dodatkowo przy zakażeniu się od kleszcza krętkiem borelii, czasem występują koinfekcję (zakażenie innymi patogenami), co radykalnie wydłuża i zmienia listę symptomów choroby. Rozwój choroby można podzielić na 3 etapy: stadium wczesne, stadium wczesne rozsiane, stadium późne rozsiane.
- stadium wczesne - Najpoważniejszy objaw to powstanie tak zwanego rumienia pełzającego, niestety tylko ponad połowa chorych ma to szczęście, że taki objaw u nich wystąpi. Pozostałe symptomy nie są już tak jednoznaczne: objawy podobne do grypy, osłabienie, chroniczne zmęczenie, ogólnie złe samopoczucie, temperatura albo podwyższona, albo obniżona (czasem w normie). U części zakażonych nie ma żadnych niepokojących objawów, samopoczucie w normie… to szczególnie kiepski scenariusz, gdy nie mamy pojęcia o ukąszeniu kleszcza, którego złapaliśmy przypadkiem przechodząc przez park, albo na długiej trasie korzystając z zarośli przy drodze. W takich przypadkach mamy szanse, że choroba nie zostanie szybko zdiagnozowana, dostępne testy nie są w pełni wiarygodne, jedne mogą nie wykazać zakażenia bakterią, inne czasem pokażą boreliozę tam gdzie jej niema.
- stadium wczesne rozsiane - czasem nadal pozostaje rumień wędrujący, porażenie nerwów: wzrokowego, twarzowego lub innych nerwów, zapalenia: opon mózgowych, mózgu, spojówek, źrenic, tęczówek, skóry, stawów, mięśnia sercowego i innych, bóle mięśni, stawów, bóle serca, zmiany neurologiczno-psychiatryczne. To tylko część listy, objawy mogą występować pojedynczo lub po klika a nawet kilkanaście. Szczególnie, kiedy nie wiemy o ukąszeniu kleszcza, lub o tym fakcie zapomnieliśmy, można łatwo postawić mylną diagnozę i leczyć zdrowe.
- stadium późne rozsiane - objawy podobne do stanu wczesnego, ale pogłębione i dodatkowo: chroniczne zanikowe zapalenie skóry, bóle nerwowe różnych części ciała niedowłady kończyn, z czasem całkowite unieruchomienie, zapalenia stawów, mięśni, ścięgien, szpiku kostnego, tkanki tłuszczowej, tkanki łącznej, wszelkich nerwów, narządów zmysłów, palców rąk i nóg. W ostatniej fazie choroby rokowania są bardzo złe, istnieją opinię, że tak daleko posunięta borelioza jest niewyleczalna.

VII - Profilaktyka lepsza niż leczenie.
Aby ograniczyć możliwość narażania się na kontakty z kleszczami i mamy dwie możliwości:
- zupełnie zrezygnować z wyjść do lasów, parków, w miastach i na wsiach poruszać się jedynie chodnikami i drogami, jednocześnie zrezygnować z grilla, ognisk, wypadów w plener, wędkarstwa z brzegu, grzybiarstwa. Takie ograniczenia dadzą nam dużą gwarancję (ale nie pewność) braku kontaktów z tymi pasożytami. Jeśli jednak jesteśmy ludźmi aktywnymi, kochającymi kontakt z przyrodą, i takie rozwiązanie zupełnie nie wchodzi w rachubę, oto inne propozycje:
- W czasie wycieczek w teren, o ile to możliwe wyeliminować wchodzenie w gęstwinę lasu, poruszać się jedynie leśnymi duktami, unikać przechodzenia przez wysokie łąki, nie przedzierać się przez gęste krzewy, eliminuje to w zasadzie całkowicie zbieranie grzybów i jagód, wędkowanie z trudno dostępnych miejsc, ale ten sposób dbania o bezpieczeństwo jest dosyć skuteczny i jednocześnie nie izoluje nas od natury.
- Na wyjścia do lasu lub inne tereny wysokiego ryzyka, stosować odzież z długimi rękawami i nogawkami, przydatne są w nich ściągacze. Do ochrony lepsze są ubrania jasne. Warto pomyśleć o lekkich i cienkich ortalionowych ochraniaczach ze ściągaczami z obu stron, zakłada się je na łydki i jednocześnie na buty. Co prawda kleszcz bez najmniejszych problemów przejdzie przez wszystkie ściągacze, ale zyskamy trochę czasu, aby się dokładnie otrzepać i zrzucić kleszcza, zanim wejdzie pod nogawkę spodni
- Po przejściu przez ryzykowny teren, za każdym razem dokładnie otrzepać ubranie, jeśli nie jesteśmy sami, kontrolować nawzajem czy na powierzchni odzieży nie mamy gości (będzie to bardziej skuteczne na jasnych kolorach ubrań)
- stosować preparaty odstraszające kleszcze (przy okazji komary), pomimo że ich skuteczność jest niewielka, warto w ten sposób nawet trochę zmniejszyć ryzyko ukąszenia.
- po powrocie z lasu (także z działki, parku) zmienić odzież, zdjęte ubrania skontrolować i wyprać w możliwie najwyższej temperaturze, po wyschnięciu, wytrzepać odzież i skontrolować ponownie.
- obowiązkowy prysznic, następnie dokładne obejrzenie ciała (najlepiej przez osobę płci przeciwnej, może się okazać, że będzie to przyjemne z pożytecznym).
- osoby z grupy podwyższonego ryzyka (leśnicy, wędkarze, grzybiarze, aktywni turyści), szczególnie wielokrotnie pokąsani przez kleszcze, dla własnego spokoju powinni co jakiś czas zrobić testy na obecność przeciwciał bakterii boreliozy (testy nie są w pełni wiarygodne, ale lepszy rydz niż nic).

VIII - Bajki z mchu i paproci.
- Kleszcz skacze na ofiary z liści lub z ziemi podobnie jak pchła - to nieprawda, kleszcze są mało ruchliwe, pokonują zazwyczaj zaledwie kilka metrów (a i to powoli), przyczepiają się w momencie kontaktu z ciałem lub ubraniem, ewentualnie spadają na nas lub przechodzą, jeśli mają naprawdę blisko (bo właśnie dosiedliśmy się na pień zajmowany przez kleszcza, albo odpoczywamy wśród pachnących traw).
- Kleszcze występują tylko w lasach - tak było kiedyś, dziś można je spotkać na działkach, w parkach. Ich ekspansja na wcześniej niedostępne tereny zachodzi dzięki zwierzętom domowym i po części ptakom
- Kleszcze występują tylko na niektórych obszarach polski - to już też przeszłość, dziś występują na obszarze całego kraju, różnice to liczebność, która jest różna w różnych regionach Polski.
- Przyczepionego kleszcza należy posmarować tłuszczem lub spirytusem - ten ludowy sposób jest bardzo niebezpieczny, kleszcz który ma narządy oddechowe w tylnej części ciała, dusi się i wydala pokarm i ślinę do krwioobiegu żywiciela, w takim przypadku, o ile sam jest nosicielem chorób, zaraża żywiciela.
- Jeśli po kleszczu nie został żaden ślad to znaczy, że jestem zdrowy - niestety nie, rumień pełzający powstaje, według różnych badań w 50 do 80 procent przypadków. Jeśli rumień powstaje, prawdopodobnie jesteśmy chorzy na boreliozę, jeśli nie powstanie, nie oznacza to, że jesteśmy zdrowi.
- Można się zaszczepić przeciw chorobom odkleszczowym - tylko od niektórych chorób, z tych najczęściej spotykanych, możemy zaszczepić się przeciw KZM (Kleszczowego Zapalenia Mózgu). Niestety są dowody, że to szczepienie nie daje pełnej gwarancji odporności. W przypadku jeszcze częstszej niż KZM, Boreliozy - brak jakiejkolwiek szczepionki.
- Kleszcz potrzebuje wiele godzin żeby zarazić żywiciela chorobami - w przypadku boreliozy faktycznie prawdopodobieństwo zakażenia bakterią wzrasta wraz z czasem przebywania wkłutego w skórę pajęczaka, lub nieodpowiedniego usuwania go, w przypadku wirusa powodującego KZM, żywiciel jest zakażony natychmiast po przebiciu się kleszcza przez skórę do naczyń krwionośnych.
- Jeśli dziś nie wychodziłem z domu to dziś nie muszę się martwić o kleszcze - niestety istnieje prawdopodobieństwo, że kleszcz przeżył pranie ubrania, lub nie było prane wcale. Nawet po wielu tygodniach możemy zostać ukąszeni, zupełnie nieświadomi zakładając ubranie z pasożytem. Są to na szczęście sytuacje sporadyczne. Inną kwestią jest domowy czworonóg który może nam przynieść kleszcze do domu, to przypadki częstsze, we własnym interesie powinniśmy dbać o zwierzęta domowe (kontrole, specjalne obroże przeciwkleszczowe)
- Upranie odzieży gwarantuje zabicie kleszczy - kleszcz przeżyje pranie w niskich temperaturach bez większych problemów. Oczywiście gotowanie odzieży w temperaturze 90 stopni z pewnością go zabije, jednak popularne polary i inne ubrania z domieszką materiałów sztucznych po takim zabiegu będą się nadawały na ubranka dla lalek.
- Spryskanie środkiem odstraszającym to pewność, że nic mi nie grozi - niestety nie, nie wymyślono w pełni skutecznego środka na odstraszanie/zabijanie kleszczy, z którymi możemy mieć kontakt w terenie. Są środki lepsze i gorsze, tańsze i droższe, ale z reguły ich skuteczność pozostawia wiele do życzenia.
- Kilka kleszczy w roku, to żaden problem - to odmiana rosyjskiej ruletki, nie każdy kleszcz nas zarazi, prawdopodobieństwo rośnie wraz z liczbą ukąszeń…, ale jak to ze statystyka bywa, jest zdradliwa… czasem wystarczy jeden kleszcz i mamy dwie choroby.
- W razie czego, po pierwsze służba zdrowia działa świetnie, a po drugie leczenie będzie zrefundowane przez NFZ - po pierwsze bez komentarza, po drugie koszt efektywnej i wielomiesięcznej kuracji antybiotykowej przeciw boreliozie to nawet ponad kilkaset złotych miesięcznie, oczywiście z własnej kieszeni.
- Kleszcz cały może wejść pod skórę - krótko - zdecydowanie nie może.
- Kleszcz może złożyć jajeczka do ranki - nie może podobnie jak kura domowa, nie składa jajek do pojemnika w naszej lodówce.
- Kleszcz powoduje wiele chorób - bezpośrednio nie powoduje, ale jest przenosicielem wirusów, bakterii i pierwotniaków, sam nie choruje, ale czasem zaraża swoich żywicieli.
- Dbam o zdrowie i kondycję, mam świetną odporność i nie muszę się martwić kleszczami - to świetnie, jednak zachorować może także okaz zdrowia. Nie możemy lekceważyć problemu, jeśli musimy przejść przez tereny zagrożone to trudno, ale róbmy to ze świadomością co nam grozi i jak zminimalizować skutki. To jak z przejściem przez ruchliwą autostradę, przejść musimy, ale lepiej iść w poprzek niż wzdłuż.

GÓRA STRONY

STRONA GŁÓWNA

Zaprint - Wszelkie prawa zastrzeżone, © 2008 Created by WebArtis