przez Vacek Plecak » Czw Mar 18, 2010 9:28 am
Ten rodzaj rozrywki, przed kilku laty, dotarł do nas z krajów Europy Zachodniej. Nie trzeba wielkiej sprawności, drogiego sprzętu czy ciężkich treningów. Wystarczy mieć trochę odwagi i… można zaczynać. Rzecz dotyczy parków linowych. Taki sposób na spędzanie wolnego czasu i pozbycie się codziennych stresów, zyskuje coraz więcej zwolenników. Zabawa jest dość bezpieczna, co nie oznacza, ze zupełnie wolna od ryzyka. Urazy są jednak stosunkowo rzadkie i lekkie: otarcia naskórka, lekkie stłuczenia, naciągnięcia mięśni i ścięgien, rzadziej skręcenia stawów. Można przyjąć, że urazowość nie jest większa niż w przypadku grania w badmintona czy piłkę plażową. Taka teza będzie słuszna tylko w przypadku, kiedy tory zorganizowane będą profesjonalnie, a obsługa będzie wykonywała obowiązki rzetelnie. Niestety, jeśli konstruktor lub instruktor coś zawali, ryzyko ciężkiego wypadku nawet ze skutkiem śmiertelnym znacznie wzrasta. Co to są parki linowe i z czego ludzie czerpią przyjemność? Parki linowe maja różną budowę, ale wszystkie różnice mają jeden wspólny mianownik. Są to mosty i tory przeszkód zamocowane na pewnej wysokości. Różnie się takie tory linowe mocuje, najczęściej do drzew, czasem na specjalnie ustawionych drewnianych palach, wykorzystuje się naturalne zagłębienia terenu lub nieczynne budowle. Bogactwo ludzkich pomysłów przy projektowaniu parków jest naprawdę duże, mamy więc do pokonania najprostsze mosty dwulinowe, kładki bujające się pod naszym ciężarem, zjazdy tyrolką, typowe nadziemne tory przeszkód i chyba najbardziej emocjonujące skoki wahadłowe (szczególnie te z dużej wysokości). Ilość adrenaliny która wypełni nam żyły, zależy wprost proporcjonalnie od tego, na jakiej wysokości zawieszone są liny i jaki jest stopień trudności danego toru. Najczęściej liny zawieszane są na wysokości 6 - 10 metrów, ale zdarzają się monstra zawieszone na kilkudziesięciu metrach nad ziemią lub mini tory dla małych dzieci 1-2 metry nad gruntem. Dla osoby nieobeznanej z wysokością może się wydawać, że osiem metrów to nic wielkiego. To prawda, o ile te osiem metrów oceniamy jako odległość w poziomie. W przypadku 8 metrów w pionie to już wysokość mniej więcej parapetu okna na II piętrze lub wysokość typowej latarni ulicznej. To samo 8 metrów w pionie jest już dla naszych zmysłów przepaścią. I tu właśnie zaczyna się zabawa. W profesjonalnie wykonanych i prowadzonych parkach linowych, możemy mieć pewność, że zabezpieczenia ochronią nas przed upadkiem w 100 % (praktycznie w 99,9999 %), jednak nasz instynkt samozachowawczy nic sobie nie robi z wiedzy rozumu. Dla instynktu zabezpieczenia nie istnieją, jest przepaść to i jest strach. W zasadzie nie wszyscy odczuwają przyjemność z pokonywania takich atrakcji, z całą pewnością wszyscy cieszą się, kiedy cali i zdrowi zejdą na ziemię. Jest satysfakcja z pokonania własnego lęku, jest co opowiadać, pozostają żywe wspomnienia. Po pierwszym razie część osób połyka bakcyla, inni ze stanowczością twierdzą „nigdy więcej”. Ci ostatni czasem nie dotrzymują obietnicy. Wszystko jest w naszej głowie. Z parków linowych korzystają osoby w różnym wieku, różnej płci i kondycji fizycznej. Czasem można zauważyć na bujającym się moście matkę z 6 letnim dzieckiem, oboje w zabezpieczających uprzężach i kaskach, idą ostrożnie, ale z uśmiechem na ustach. Za chwilę widzimy głośnego mężczyznę, „samiec alfa” przyprowadził znajomych i robiąc dużo szumu opowiada na czym to wszystko polega, przycichł dopiero na czyjeś pytanie czy także przejdzie całą napowietrzną trasę… . Czy są jakieś przeciwwskazania? Szczególnie nieodpowiednie jest to zajęcie dla osób z niedomaganiem serca i układu krążenia. Przejście na wysokości może wyzwolić wielkie emocje, znacznie podnieść ciśnienie krwi i w konsekwencji doprowadzić do zasłabnięcia, zawału lub udaru. Z pewnością tego typu rozrywki zarezerwowane są dla osób zupełnie trzeźwych, pod każdym względem. Warto, aby skorzystanie z takich atrakcji przemyślały osoby z panicznym lękiem wysokości, zbyt duże wyzwanie może się zakończyć ewakuacją z przeszkód z pomocą instruktora. Co skłania ludzi do prowokowania własnego strachu? To samo, co skłania nas do oglądania horrorów, skakania ze spadochronem, szybkiej jazdy samochodem. Nie święci garnki lepią, parki linowe są budowane z myślą o przeciętnej osobie, może warto dopuścić taką myśl: „…może kiedyś spróbuję”?